Nowa praca, stare troski... Jesienne przygnębienie chyba mnie dopada, chociaż nie jest tak źle... Dużo myślę, o tym, co było, o tym, co jest... O znajomych i przyjaciołach, których kiedyś miałem i o tych, którzy mi zostali... Wiem, że spora część tych znajomości przepadła główni z mojej winy, jednak mimo to trochę mi smutno... Chciałbym odzyskać przynajmniej część z nich, ale czasami brakuje mi odwagi, by wykonać odpowiedni krok... Nie popełniam już starych błędów, nie zamykam się w świecie swojego związku, nie zważając na wszystko inne dookoła... Widzę teraz sam, że tak jest o wiele lepiej, o wiele łatwiej żyć. Może trochę odkurzę ten profil, zrobię wreszcie jakieś zdjęcia... Od dawna chodzi mi po głowie jeden projekt, ale myślę, że trudno będzie mi namówić do niego moją kobietę... Cóż, życzcie mi powodzenia...
Praca mnie wkurzyła... Od bardzo dawna nie byłem tak wściekły, jak wczoraj w robocie... Odczuje to oczywiście moje bractwo na najbliższym treningu- na kimś muszę się wyżyć
Przez prawie 2 ostatnie tygodnie byłem bardzo szczęśliwy. Nadal jestem. Teraz jednak z całą mocą uświadomiłem sobie, że nie należy nigdy, ale to NIGDY grać, udawać kogoś, kim się nie jest ani starać się robić dobre wrażenie... Zwłaszcza w stosunku do kogoś bardzo bliskiego. Trzeba po prostu być sobą, niczego nie udowadniać. Kochać i być kochanym za to, kim się jest na prawdę. Mam nadzieję, że powtórka tej lekcji, którą dostałem ostatnio, nie będzie miała zbyt wysokiej ceny... Hmm... jednak prawie półtora roku samotności zrobiło swoje i poczyniło we mnie spore spustoszenia...
Nowy Rok rozpoczął się dobrze, nawet BARDZO dobrze Wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi;] Mam nadzieję, że taki będzie cały rok 2009... A Sylwester by&ł genialny! Kogo nie było- niech żałuje